Głos w sprawie lokalizacji latopisowego grodu Szczekarzew. Reinterpretacja źeódeł

Konrad Grochecki

Miasto Krasnystaw nie ma w pełni potwierdzonej wczesnośredniowiecznej tradycji grodowej. Co prawda istnieją źródła pisane sugerujące taki stan rzeczy, jednakże nie zostały dotychczas odkryte fizyczne relikty dawnego grodu. Problem położenia grodziska wydaje się niezwykle ciekawy. Podejmowano wprawdzie próby jego lokalizacji, jednak pozostały one bez dyskusji i dalszego procesu badawczego. Było to spowodowane dogmatycznym postrzeganiem hipotezy K. Pawłowskiego, której potwierdzenie można znaleźć np. w artykule P. Grządki. Wspomniane powyżej postrzeganie zahamowało proces identyfikacji miejsca po dawnym grodzie. Istnieje zatem potrzeba ponownego spojrzenia na źródło dotyczące „krasnostawskiego” wczesnośredniowiecznego grodziska. Przyjdzie mi zatem przeciwstawić się utartym już poglądom. Wynikiem tego będzie zaproponowanie własnej opinii, która z pewnością nie może pozostać prawdą absolutną. Mam nadzieję, że mój głos wywoła dyskusję oraz zapoczątkuje dalsze badania związane z problemem grodziska Szczekarzew1.

Krasnystaw jako miasto lokowany był w roku 1394. Wcześniejsza osada, która dała grunt pod lokację na prawie magdeburskim, nosiła nazwę Szczekarzew. Jeszcze przez kilkanaście lat miasto miało funkcjonować pod tą nazwą. Jednak już za życia Władysława Jagiełły zaczęto używać jej zamiennie ze słowem, które dzisiaj przybrało formę „Krasnystaw”. Z czasem zaczęło ono niepodzielnie dominować w źródle pisanym. Szczekarzew identyfikowany jest z wcześniejszym grodem. Chociaż w latopisach nie pada nazwa „gród” w określeniu Szczekarzewa, to jednak informacje tam zamieszczone sugestywnie przemawiają za jego obronnym charakterem. W wieku XIII (być może i wcześniej) miał on być stolicą staroruskiej jednostki terytorialnej, określanej jako wołość. Później nazwę tę już w państwie polskim zastąpiło słowo „starostwo”, następnie „powiat”. Przypuszcza się, że Szczekarzew mógł powstać już w końcu X lub na początku XI wieku. Są to na razie jedynie domniemania, które łączyć należy z problematyką Grodów Czerwieńskich. Terminem Grodów Czerwieńskich w historiografii określa się ziemie stanowiące pod koniec X i w XI wieku przedmiot rywalizacji Piastów i Rurykowiczów. Obecnie istnieją cztery główne warianty odnośnie lokalizacji Grodów Czerwieńskich: „północna”, „wołyńska”, „nadsańska” („podprzemyska”) oraz „naddniestrzańska”. Obecnie najbardziej prawdopodobnym wariantem jest „północny”, w skład którego wchodziły tereny dzisiejszej południowo-wschodniej Lubelszczyzny. Stolicą zaś miał być Czerwień lokalizowany we wsi Czermno-Kolonia, gdzie do dziś zachowały się relikty potężnego wczesnośredniowiecznego założenia grodowego. Ostatnie sezony badań, będące kontynuacją wcześniejszych eksploracji, przyniosły odkrycie wielu ważnych zabytków, które przybliżają prawdopodobieństwo, iż właśnie w tym miejscu niegdyś znajdował się latopisowy Czerwień. Warto tutaj wymienić chociażby odkrycia dwóch skarbów biżuterii kobiecej o niezwykle wysokiej klasie wykonania, którą możemy określić czymś w rodzaju biżuterii rodowej. Skarby zostały odkryte wiosną 2011 roku na majdanie grodziska, w niewielkiej odległości od siebie (ok. 20 metrów). Być może ich depozycję należy wiązać z najazdem tatarskim ze schyłku XIII wieku. Wracając jednak do Szczekarzewa; najstarszą wzmiankę o nim odczytujemy w latopisie hipackim pod rokiem 1219: Roku 6727 przychodził Lestko (Leszek Biały) na Daniła do Szczekarzewa broniąć mu iść na pomoc Mścisławowi, swojemu teściowi. Następna informacja pojawia się pod koniec XIII wieku: Roku 6790 (1282) Bolesław (Bolesław II Mazowiecki) upatrzywszy czas, przyszedł w dwustu wojów w okolice Szczekarzewa i dziesięć wsi wziął i odszedł z powrotem z dumą wielką, jakby wziął ziemię całą. Później na wiele lat milkną źródła pisane. Jaki był koniec grodu? Istnieją hipotezy o zmianach klimatycznych, które przyczyniły się do zalania grodu, przypuszcza się również, że padł on pod oblężeniem tatarskim w 1287 roku. Trudno na razie wyrokować, co przypieczętowało jego los, należy raczejskupić się na próbie jego lokalizacji. Warto jednak przed tym wspomnieć, że z całą pewnością Szczekarzew musiał w czasach Daniela I Halickiego (ur. 1201, zm. 1264, król Rusi w latach 1253-1264) oraz jego syna Lwa I Halickiego (ur. ok. 1228, zm. ok. 1301) przeżywać swój rozkwit. Pierwszy książę na pewien czas uniezależnił się od dominacji tatarskiej. Dodatkowo w II poł. XIII wieku zmienił się szlak handlowy i w ten sposób stary trakt Włodzimierz-Kraków-Praga stracił swój prym na rzecz nowego Lublin-Lwów. W jego linii teoretycznie powinien znajdować się również Szczekarzew. Zmiany te spowodowane były dominacją tatarską i chęcią częściowego uniezależnienia się Rusinów. Tak więc Szczekarzew stał się miejscem, przez które prowadzono handel, co niemal zawsze podnosiło rangę osady, grodu!

W 2005 roku w czasopiśmie „Archeologia Polski Środkowo-Wschodniej” pojawił się artykuł Przemysława Grządki, dotyczący lokalizacji grodu Szczekarzew. Jest on rozwinięciem tezy K. Pawłowskiego. Głównym założeniem autora była konfrontacja przekazów historycznych z danymi fizjograficznymi i kartograficznymi. W swoim artykule P. Grządka rozpoczyna od wyłączenia z terenu poszukiwań przestrzeni średniowiecznego miasta Krasnystaw. Nastąpiło to z trzech powodów. Po pierwsze, teren, na którym lokowano miasta średniowieczne na prawie niemieckim, miał być w miarę płaski, by można było regularnie założyć miasto. Dlatego też nie powinno tam być wówczas żadnych wyniosłości, które są specyficzne dla założeń grodowych. Po drugie, do tej pory badania archeologiczne wykluczają w tym miejscu intensywne osadnictwo sprzed XIV w. Po trzecie, dokument lokacji miasta ma wskazywać, że lokowano je na gruntach wsi Szczekarzew, co według autora świadczy o lokacji miasta poza samą osadą pierwotną. Teren dawnego zamku, który według tradycji został wybudowany przez Kazimierza Wielkiego, również zdaniem P. Grządki należy wyłączyć z miejsc poszukiwań. Powodem tego są badania archeologiczne, które zaprzeczają istnieniu tutaj jakichkolwiek starszych założeń obronnych. W dalszej części tekstu autor przypomina tezę K. Pawłowskiego o układzie zabudowy, którą możemy obserwować na północ od rynku miasta. Ma ona być właściwa zabudowie wiejskiej (okolnicy), a nie przedmieściu. Jego główną arterię stanowić miała dzisiejsza ulica Kołowrót. W tym miejscu biegnie garb terenowy, który gwałtownie urywa się przy rzece Wieprz, co według K. Pawłowskiego może sugerować dawną przeprawę. Dane te mają świadczyć o możliwości istnienia tutaj wczesnośredniowiecznej osady. Na końcu ulicy Kołowrót jeszcze dziś znajduje się kolista wyniosłość; może ona zdaniem autora być reliktem dawnego grodu. Jej oddzielenie przekopem od pozostałej części garbu ma również wskazywać na taką ewentualność. Taki zabieg miał podnieść walory obronne. W późniejszym toku narracji autor, chcąc przeforsować tezę K. Pawłowskiego, cytuje źródła historyczne pochodzące z późnośredniowiecznych chełmskich not sądowych. Pierwszy z zapisków pochodzi z 1470 roku, drugi zaś z 1473. Źródła te szerzej przedstawię w narracji reinterpretującej. Autor przytaczanego artykułu łączy te źródła z miejscem sugerowanym przez K. Pawłowskiego, nie zastanawiając się nad ich wymową. W pierwszej wzmiance mimowolnie wspomniany jest młyn, który ma stać pod wzgórzem zwanym grodzisko. Daje to autorowi asumpt do łączenia tej wzmianki z nazwą ulicy Kołowrót. Druga ze wzmianek, która moim zdaniem jest o wiele ciekawsza, potraktowana jest w sposób marginalny.

Z przytoczonymi wyżej interpretacjami zawartymi w artykule P. Grządki trudno jest się zgodzić. Jeżeli wyłączylibyśmy z poszukiwań teren granicy średniowiecznego miasta Krasnystaw, to jedynym powodem mogłyby być badania archeologiczne, które nie wskazują w tym miejscu na intensywne osadnictwo sprzed XIV wieku. Stwierdzenie zaś o płaskim terenie pod lokację nie jest przekonujące, zwłaszcza że wały na powierzchni mogły już w roku 1394 nie istnieć. Sama regularność miast lokowanych na prawie niemieckim wydaje się jedynie teorią, która w rzeczywistości była dostosowywana do zastałych w terenie warunków. Wystarczy spojrzeć na lokację miasta Lublin, która swoje miejsce znalazła na wzgórzu o gruszkowatej formie. W dokumencie lokacyjnym miasta Krasnystaw nie pada też stwierdzenie o lokalizacji miasta na gruntach wsi Szczekarzew, co mimo wszystko można rozumieć w dwojaki sposób. Wyłączenie terenu, gdzie znajdował się niegdyś krasnostawski zamek, widniejący jeszcze na mapie Mayera von Heldensfelda z początków XIX wieku, również powodowane jest badaniami archeologicznymi, które jednak nie były prowadzone na dużą skalę. Można jednak przyjąć, iż brak odkrycia wczesnośredniowiecznych reliktów fortyfikacyjnych jest na razie powodem wykluczenia tego miejsca z terenów poszukiwań. Jeżeli zaś chodzi o układ ulicy Kołowrót, który ma być charakterystyczny nie dla przedmieścia, lecz dla formy wsi, to nie należy tylko „na wiarę” wiązać jej z okresem wczesnego średniowiecza. Zależność ta jest mało prawdopodobna. Sam fakt łukowatej arterii spowodowany jest raczej budową geomorfologiczną, tym samym rzeźba terenu może wymuszać układ. Okrągła forma na krańcu ulicy Kołowrót nie jest też wystarczającym dowodem na istnienie w tym miejscu wczesnośredniowiecznego grodziska. Przede wszystkim brakuje w tym miejscu odkryć zabytków wczesnośredniowiecznych. Następnie nawet jeśli okrągła forma oddzielona została przekopem od garbu biegnącego wzdłuż ulicy Kołowrót, to niekoniecznie musiało to nastąpić w średniowieczu. Nie jest również wykluczone, iż jest to twór naturalny, uformowany przez rzekę Wieprz (w tym przypadku należy posiłkować się badaniami geomorfologów, których na razie nie ma). Nie można tego wnioskować wyłącznie na podstawie map hipsometrycznych, tak jak to było zaprezentowane w sugestiach P. Grządki. Jeżeli jednak był to przekop wykonany ludzką ręką, to należy jego chronologię podeprzeć badaniami wykopaliskowymi. Wiadomo również, iż sama okrągła forma była przekształcana przez miejscową ludność w XX wieku. W trakcie wywiadu z obecnym właścicielem uzyskałem informację, iż poprzedni dysponent gruntu budował tam „wały”, zabezpieczając się przed wylewającą rzeką. Miejsce to w ubiegłym wieku nazywano również „kępą”. P. Grządka, próbując przeforsować „słuszność” hipotezy o takiej lokalizacji grodu, dodaje kolejne punkty podparcia, czyli dwie informacje z XV w. znajdujące się w chełmskich zapiskach sądowych, przytoczone wcześniej przez W. Czarneckiego. Są to niezwykle ciekawe informacje, którym należy się wnikliwie przyjrzeć jeszcze raz. Wydaje się, iż autor nadinterpretował źródła, które można potraktować zupełnie inaczej. Jak zauważa W. Czarnecki, mimo iż nie posiadamy potwierdzonego miejsca po grodzie przy wzmiankowanej w 1219 r. osadzie Szczekarzew, to możemy dzięki metodzie filologicznej wskazać jego potencjalne miejsce. Sam jednak nie zastanawia się nad tym zagadnieniem. Wskazuje jedynie na bezpośrednią bliskość lokalizacji grodu od miasta. Pierwszy zapisek pochodzi z roku 1470, w nim wspominane jest molendium sub grodzisko – jednoznaczne połączenie tej informacji z ulicą Kołowrót jest już samo w sobie zastanawiające i budzące wątpliwość. Nazwy „kołowrót” nie możemy wiązać z młynem. Określnie to jest zarezerwowane dla prostego urządzenia technicznego, które służy do podnoszenia ciężarów. Składa się na nie obracający wokół osi bęben, na który nawija się za pomocą korby linę lub łańcuch z ciężarem. Potwierdzenia właściwego rozumienia nazwy „kołowrót” możemy też szukać w słownikach etymologiczno-historycznych odnoszących się do staropolskich nazwisk typu Kołowrocki, Kołowrodzki. Nazwiska wg badań genetycznie pochodzą od „kołowrotu” – czyli urządzenia do podnoszenia ciężarów. Mechanizm ten znalazł zastosowanie w studniach, jak i również w górnictwie, dzięki niemu można było łatwiej wyciągać urobek. Możemy zatem przypuszczać, że ulica Kołowrót zawdzięcza swoją nazwę studni, bądź – co jest mniej prawdopodobne – jakiemuś innemu mechanizmowi dźwigowemu. Dlatego też trafniejszym byłoby lokalizowanie średniowiecznego młyna na ulicy Młyńskiej nie zaś na ulicy Kołowrót, czemu też przeczą źródła pisane.

Po tej dość długiej dygresji powróćmy dalej do zapisków. W roku 1473 w chełmskich notach sądowych czytamy o sprzedaży za 60 grzywien przez szlachetnego Marcina, syna Jakuba Grabowskiego, mieszczaninowi Janowi Liszkonowi, rajcy krasnostawskiemu, dwóch łanów, które miały znajdować się w bezpośredniej okolicy miasta Krasnystaw, w pobliżu stawów i łąk, pomiędzy łanem kmiecia Przestampa z jednej strony a wzgórzem Grodzisko z drugiej strony. Przestrzeń, która została uściślona w tym przekazie, jest niezwykle dokładna. Wydaje się, iż nawet dzisiaj jest ona dostrzegalna, szczególnie po rekonstrukcji pewnych już niewidocznych w terenie punktów. Chcąc ustalić miejsce łąk i stawów, sugerowałbym widły rzek Żółkiewki i Wieprza. Wiadomo wszakże, iż jeszcze na początku XVIII w. w tym miejscu na mapie Polski W. Delisle’a oznaczony był tutaj olbrzymi zbiornik wodny, napędzany rzekami.Znamy również źródła pisane mówiące o hodowli ryb i ich sprzedaży. Wybudowanie wielkiego stawu, podobnie jak murowanego zamku przypisywane jest Kazimierzowi Wielkiemu, jednak mogło to nastąpić dopiero w obu przypadkach w czasach jagiellońskich, na co wskazuje również nazwa samego Krasnegostawu. Łany, o których mowa w źródle, można umiejscowić na skraju terasów po prawej stronie rzeki Wieprz, które wydają się najlepszym miejscem do uprawy roli. Nazwy wsi Łany i Kolonia Łany (które znajdują się około 4 km w linii prostej na wschód od rynku dzisiejszego miasta) mogą mieć koneksje późnośredniowieczne. Chodzi mi tutaj nie tyle o metrykę samych wsi, które wydają się dość młodymi osadami (nie ma ich jeszcze na mapie Mayera von Heldensfelda), ile o pamięć funkcji miejsca, która stała się nazwą miejscową wsi. Przyjmując zatem łany oraz łąki i stawy jako przeciwległe, możemy wnioskować, iż grodziska należy poszukiwać gdzieś w środku, przy czym musi być to punkt wyniosły, który możemy nazwać wzgórzem – czego nie można powiedzieć o miejscu wskazywanym we wcześniejszych hipotezach. Musi być to również miejsce w pobliżu cieku wodnego, gdzie mógł funkcjonować młyn. Jest zatem wysoce prawdopodobne, iż gród znajdował się gdzieś na krawędzi doliny Wieprza po wschodniej stronie rzeki, a nie jak do tej pory sugerowano – po zachodniej jego stronie. Bardzo prawdopodobne jest, iż miejsce młyna wymienianego w roku 1473 zostało z lokalizacją przedstawione w lustracji dóbr królewskich z roku 1564. W tekście lustracji, w powiecie krasnostawskim zapisano jedno miasto, 15 wsi i 5 folwarków. Podczas opisu miasta zanotowano taką informację summa miasta Crasnosthawu krom młyna, stawu i folwarku facit fl. 158/13. Młyny. Ku temu starostwu należące są: jeden pod murem przy mieście, w którym kół mącznych 5. Drugi młyn na tejże grobli dalej, w którym kół mącznych 3, wszystko wialniki. Trzeci w Łopienniku, czwarty na wójtostwie za miastem kół mącznych 3. Piąty młyn w Sienniczi.Trzeba w tym miejscu dodać, iż pomimo 91 lat, jakie dzielą dwa dokumenty, możemy mówić o stałości miejsc młynów, których lokalizacja i funkcjonowanie determinowane było prawnie. Połączenie tych informacji ponownie zmusza nas do refleksji i utwierdza w zasadności poszukiwania Szczekarzewa po wschodniej stronie Wieprza. Obecnie wmiejskiej topografii funkcjonuje ulica Grobla, której nazwa ma koneksje historyczne. Jej określenie zostało utworzone od nazwy własnej istniejącej w topografii miasta, a mianowicie od grobli, której funkcją było spiętrzenie wody, tym samym utworzono wielki staw.

Do terenu poszukiwań należy zatem włączyć Przedmieście Góry oraz znajdujące się na południe od nich tak zwane Góry. Zwłaszcza, że w tym miejscu grupuje się osadnictwo wczesnośredniowieczne. Są to tereny z jednej strony naturalnie obronne, z drugiej zaś bogate w pitną wodę. Nie można również zapomnieć o niezamarzającym zbiorniku wodnym przy ulicy Wójta Stanisława, napędzanym źródłami podziemnymi. Bardzo często w miejscach przy źródłach lokowane były świątynie, trudno sobie wyobrazić wczesnośredniowieczny duży ośrodek Księstwa Halicko-Wołyńskiego bez cerkwi. Nie jest zatem wykluczone, że w pobliżu możemy doszukiwać się samego grodu. Intrygująca jest nazwa wzgórza, które znajduje się tuż przy cieku wodnym opisanym wyżej. Otóż na jednej z widokówek krasnostawskich z początków XX wieku (wyd. Zofii Junczys) znajduje się widok na miasto z miejsca określonego jako Góra św. Jana. Wśród miejscowej ludności krąży legenda o kościele, który stojąc na wysepce „stawiku”, miał zapaść się pod wodę. Czy należy zatem łączyć te dwie informacje? Czy mogła stać na wzgórzu cerkiew pod wezwaniem św. Jana? Myślę, że legenda o kościele może mieć starsze korzenie, niż sam fakt nazewnictwa wzgórza, które prawdopodobnie mogło wziąć swoją nazwę od św. Jana Nepomucena (jego kult w Polsce zaczął rozwijać się dopiero w XVIII w.). Możemy jednak w tym miejscu postawić pytanie, czy nie jest to dawne wzgórze grodzisko, którego nazwa przetrwała w XV-wiecznym dokumencie, w pewnym momencie mogło dojść do zapomnienia tego określenia, natomiast w XVIII wieku, ze względu na bijące u jego podnóża źródło, wzgórze przybrało nazwę Góry św. Jana, bez badań archeologicznych nie możemy mieć jednak takiej pewności. Podsumowując, istnieje potrzeba zweryfikowania powyższej tezy o grodzie po wschodniej stronie Wieprza, orientacyjnie w linii równoległej z ulicą Lwowską, przy czym jako pierwsze do poszukiwań wyznaczam wzgórza, które rozdziela dziś ulica Wójta Stanisława. Niezbędne są więc badania archeologiczne, czyli weryfikacja AZP, badania sondażowe i planigrafia metali i ceramiki w wytypowanych miejscach. W przyszłości powinny zaś ruszyć wykopaliskowe badania archeologiczne. Uwagę należy również zwrócić na informacje od osób, które tam zamieszkują, co pomoże w typowaniu miejsc ewentualnego grodu, osad, cmentarzysk z okresu wczesnego średniowiecza. W tym miejscu chciałbym podziękować p. Sławomirowi Włodarczykowi, który poinformował mnie o odkryciach dużej ilości ceramiki i narzędzi krzemiennych przy swoim domu na ulicy Jabłonkowej. W materiale, który został mi udostępniony, sporą ilość stanowi ceramika wczesnośredniowieczna, ciekawym zabytkiem jest również sprzączka lirowata, którą możemy datować na XI-XII wiek. Interesującym zabytkiem jest również przęślik (element wrzeciona) z różowego łupku, określanego mianem owruckiego bądź wołyńskiego, ten zabytek możemy określić chronologicznie na XII-XIII wiek. Dodatkowo możemy powiedzieć, iż tego typu przedmioty używane były powszechnie przez kobiety na terenie wczesnośredniowiecznej Rusi. Obecność takich zabytków może świadczyć o bliskiej obecności grodziska Szczekarzew, być może mamy tutaj do czynienia z jakąś przygodową satelitarną (?) osadą.

Niestety, oprócz postaw pozytywnych można napotkać również niepożądane. Przykładem są tak zwani detektorzyści, którzy za pomocą wykrywaczy metali rabują stanowiska archeologiczne jedynie dla swojej własnej potrzeby finansowej, bądź kolekcjonerskiej. Powiat krasnostawski również nie został przez nich oszczędzony. Można tutaj wspomnieć o stratach poczynionych przez nich chociażby w Siennicy Różanej czy w okolicach Romanowa. W Siennicy Różanej rabowane są przede wszystkim stanowiska wczesnośredniowieczne, być może są to pozostałości po wsiach wspomnianych w latopisie hipackim, którego tekst przytaczałem w mojej pracy.

1 W całym tekście będę używał nazwy Szczekarzew, mając świadomość zmienności jego zapisu, który przyjmował różne formy, takie jak: Szczekariew, Szczekarzów, Sczekarzow, Sczeckarzsow, Szczekarzow, Szczekarzów.

Wybrane publikacje:
1. Czarnecki W., Rozwój sieci parafialnej Kościoła Łacińskiego w Ziemi Chełmskiej do początku XVII w., Roczniki Humanistyczne, t. 48, z. 2, 2000, ss. 29-91.
2. Florek M., Topografia plemienna międzyrzecza Wieprza i Bugu na przełomie I i II tysiąclecia i zagadnienie „Grodów Czerwieńskich” w świetle źródeł pisanych i archeologicznych, w: Pogranicze polsko-ruskie we wczesnym średniowieczu na Lubelszczyźnie. Skarby z przeszłości, red. E. Banasiewicz, Lublin 2009, ss. 23-34
3. Grządka P., W sprawie lokalizacji grodziska w Krasnymstawie, Archeologia Polski Środkowowschodniej, 2005, t. 7, ss. 259-261.
4. Pawłowski K., Krasnystaw, Studium historyczno-urbanistyczne. Część I – opisowa, Warszawa 1968 (mps, Muzeum Krasnystaw).
5. Piotrowski M., Wołoszyn M., Skarby biżuterii z Czermna – konteksty, Zamojski Kwartalnik Kulturalny, 2012, nr 110.
6. Stołecki K., Krasnystaw. Rys historyczny. Wydanie trzecie, Krasnystaw, 2012.
Advertisements
Posted in PROBLEMY | Leave a comment

Z Wiecznego Miasta do Czermna: zabytki archeologiczne z pogranicza Polski i Rusi Kijowskiej związane z pielgrzymowaniem do Rzymu w wiekach średnich

Marcin Piotrowski, Patrycja PiotrowskaMarcin Wołoszyn

Trwają przygotowania do wykładu, który odbędzie się 3 kwietnia 2014 roku w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, a więc jeszcze w trakcie prezentowania tam wystawy “Czerwień – gród między Wschodem a Zachodem”.

piecz

Czermno. Pieczęć ołowiana z wyobrażeniem św. Piotra i staroruskich świętych Borysa i Gleba. Książę Jaropełk Piotr (Izjaslavovič) (A. Musin 2012)

Pretekstem do wykładu oraz studiów stały się trzy niezwykle interesujące zabytki odkryte w Czermnie na Lubelszczyźnie (Polska Środkowo-Wschodnia), rozpoznane przez prof. Aleksandra Musina, związane z pielgrzymowaniem do Rzymu w średniowieczu: 1. Pieczęć z wyobrażeniem św. Piotra i staroruskich świętych Borysa i Gleba. Emitentem był książę Jaropełk Piotr (Izjaslavovič; 2. poł. XI wieku); 2. Znak pielgrzymi (plakieta) z wyobrażeniem apostołów Piotra i Pawła, zapisany po łacinie (koniec XII–XIII wiek lub może okolice Roku Jubileuszowego 1300), pochodzący z Rzymu; 3. Fragment składanej ikony z wyobrażeniem księcia Borysa i św. Kosmy (Ruś halicko-wołyńska lub Kijów; koniec XII–XIII wiek); drugie, niezachowane drzwiczki nosiły zapewne przedstawienia świętych Gleba i Damiana. 

plak

Czermno. Plakieta ze św.Piotrem i św. Pawłem         (A Musin 2012)

Podczas wykładu pokazane zostanie nie tylko Czermno, identyfikowane przez część badaczy z latopisowm Czerwieniem i związane z problematyką tzw. Grodów Czerwieńskich, ale także sam Rzym, przede wszystkim zaś jego zabytki średniowieczne.

drz

Czermno. Drzwiczki z przedstawieniem św. Kosmy i św. Borysa (A. Musin 2012)

W trakcie wykładu omówione zostaną między innymi dokumenty odnoszące się do kwestii pielgrzymowania do Wiecznego Miasta, ukazujące początki rozwoju tam prawdziwej turystyki religijnej. Poniżej fragment wykładu…

1463063_625078824217568_1127648719_n

Rzym. Wyspa Tybrzańska z kościołem św. Bartłomieja i św. Wojciecha (fot. M. Piotrowski, P. Piotrowska)

 Mirabilia Urbis Romae

Średniowieczny pielgrzym z głębi Słowiańszczyzny trafił w zadziwiającą rzeczywistość, która musiała bardzo wyraźnie kontrastować z obrazem kulturowym nad Huczwą i Bugiem. Wraz ze wzrostem potęgi Kościoła i papieży, Rzym coraz częściej stawał się celem podróży wiernych, przybywających czasem z bardzo daleka, aby odwiedzić groby Apostołów oraz najwspanialsze świątynie chrześcijańskie. Zrodziło to potrzebę redagowania specjalnych przewodników po mieście (itineraria), opisujących trasy zwiedzania bazylik, katakumb oraz trzydziestu cmentarzysk wczesnochrześcijańskich usytuowanych między pierwszą i trzecią milą dróg konsularnych, gdzie w czasach Konstantyna Wielkiego zostały zebrane groby męczenników. Topografia średniowiecznego Rzymu oraz miejsca najczęściej odwiedzane przez wiernych znane są z różnych pisanych dokumentów epoki. Warto tu wspomnieć tzw. Papiri degli oli di Monza z listą olejów zebranych przez opata Jana z lamp, które paliły się przed grobami męczenników dla nowo nawróconej królowej Longobardów, Teodolindy. Ta dokumentacja jest dosłownym wyliczeniem grobów wczesnych chrześcijan w Rzymie najczęściej odwiedzanych w VI i VII wieku.

Interesujący jest również tzw. Anonim z Einsiedeln (w Szwajcarii), zwany także Anonimem Mobillon’a od nazwiska odkrywcy – francuskiego historyka, benedyktyna Jeana Mobillon, albo Itinerarium Einsidlense. Ten powstały na przełomie VIII i IX wieku przewodnik dla pielgrzymów daleki jest od gloryfikacji pogańskich budowli antycznych, ale stary i nowy Rzym jest w nim traktowany jako pewna wspólna rzeczywistość, a lista świątyń i cmentarzy chrześcijańskich połączona jest ze wzmiankami na temat Kapitolu, Palatynu, forów, teatrów, cyrków, term, obelisków, rzeźb, murów i łuków triumfalnych. Grzegorz Pasternak zauważa: Jest to tylko lista budowli bez żadnych opisów, ale ważne jest, że po raz pierwszy po upadku cesarstwa monumenty antycznego Rzymu pojawiają się w obrazie miasta, od tak dawna już chrześcijańskiego.

Jednym z najstarszych świadectw zainteresowania monumentami i topografią antycznego Rzymu jest manuskrypt umownie tytułowany później (XIII-XV wiek) Mirabilia Urbis Romae, spisany około 1143 roku, w czasie, kiedy Rzymianie doprowadzili w 1143-1144 roku do rewolucji na Kapitolu oraz proklamowali odnowienie republiki i senatu. Autorem był Benedykt – kanonik przy Bazylice św. Piotra. Warto zatrzymać się dłużej przy tym źródle, ponieważ powstało ono oraz funkcjonowało w okresie, na który datowana jest plakietka pielgrzymia znaleziona w Czermnie. Od XIX stulecia trwa wśród historyków dyskusja, czy redakcja wspomnianego traktatu i Renovatio Senatus mogły być w jakiś sposób powiązane. Ostatnie badania krakowskiego uczonego, Grzegorza Pasternaka, zdają się to właśnie potwierdzać. Benedykt zamieścił Mirabilia w kodeksie Liber Polypticus, w którym zebrał różne teksty o charakterze liturgiczno-administracyjnym. Wspomniany kodeks zawiera także Ordo Romanus, w którym autor opisał ceremonie z udziałem papieża, w tym trasy procesji, przy okazji których wymienione zostały także kościoły oraz starożytne zabytki Rzymu. Treść najstarszej redakcji traktatu Mirabilia dzieli się na trzy wyraźne części. W wielu manuskryptach tekst jest podzielony na rozdziały, które pojedynczo lub pogrupowane tworzą pewne zamknięte całości. Część rozdziałów w najstarszych rękopisach nie posiada tytułów, ale na podstawie treści łatwo intuicyjnie je nadać. Pierwszą część stanowi wykaz kategorii zabytków, prawie pozbawiony szerszego opisu. Kolejno zostały opisane: I. Muri, II. Porte, III. Arcus Trumphales, IV. Montes, V. Thermae, VI. Palatia, VII. Theatra, VIII. Loca que inveniuntur in pasionibus sanctorum, IX. Pontes, X Cimiteria. Do tej części pasuje także rozdział XIV. Columpne Antonini et Traiani et Coliseum. Warto zaznaczyć, że nazwa Koloseum na określenie starożytnego Amfiteatru Flawiuszów, nadana we wczesnym średniowieczu, była już powszechnie przyjęta. W drugiej części, obejmującej rozdziały XI-XII oraz XV-XVII, jak zauważa Grzegorz Pasternak: zostało zamieszczonych sześć legend, z których trzy dotyczą pogańskich monumentów, a prawie wszystkie zawierają ciekawą mieszankę pogańskiej i chrześcijańskiej tradycji. Część trzecia, a więc rozdziały XIX-XXXI, to rodzaj wędrówki przez Rzym, przypominającej w strukturze współczesne nam przewodniki turystyczne. Zastosowany porządek topograficzny odnosi się do najważniejszych zabytków usytuowanych w charakteryzowanej okolicy: XIX-XXI. Vaticanus, XXII. Campus Martius, XXIII. Mons Capitolinus, XXIV. Fora, XXV. Mons Palatinus et Regiones Collosei et Vie Appiae, XXVI. Circus Maximus, XXVII. Mons Caelius, XVIII. Mons Esquilinus et Collies Viminalis et Quirinalis, XXIX. Mons Aventinus, Circus Maximus, Forum Boarium, XXX. Forum Boarium, Forum Holitorium, Circus Flaminius, XXXI. Regio Transtiberina. Traktat kończy rozdział XXXII, w którym autor przedstawił powody powstania dzieła: Te i inne liczne świątynie i pałace imperatorów, konsulów, senatorów i prefektów w czasach pogańskich w Rzymie były tak jak w dawnych kronikach czytamy i na własne oczy zobaczyliśmy, i od starców usłyszeliśmy. Jak wspaniałej zaiste były piękności złota i srebra, i kości słoniowej, i szlachetnych kamieni, ku pamięci potomnych jak tylko umieliśmy w piśmie przypomnieć, postaraliśmy się. Ten wyjątkowo osobisty fragment świadczy o tym, że autor widział, jak zabytki Rzymu popadały w ruinę. Opisanie ich świetności miało je upamiętnić dla przyszłych pokoleń. Fascynacja antycznym Rzymem istniała od początku średniowiecza i została utrwalona w różnych dziełach literackich, jednak do XII stulecia koncentrowała się przede wszystkim na elementach chrześcijańskich. Nowatorski charakter traktatu Benedykta polegał właśnie na rozłożeniu punktu ciężkości na całą tradycję dawnego Rzymu, pogańską i chrześcijańską. To jeden z najważniejszych argumentów przemawiających za prorepublikańskimi przekonaniami autora, mimo funkcji pełnionych przy Bazylice św. Piotra.

Traktat Mirabilia cieszył się dużym powodzeniem, aż do XV wieku powstało wiele jego nowych redakcji. Z czasem był uzupełniany o dodatkowe dane. Prócz nowych informacji o zabytkach oraz ich walorach historyczno-religijnych, pojawiły się w nim także wzmianki o charakterze czysto turystycznym: trasy zwiedzania miasta, punkty zalecane na czas odpoczynku, miejsca, w których można zanocować, zjeść, zrobić zakupy i zabawić się. Do zatrzymania się na noc najbezpieczniejsze były religijne xenodochia oraz scholae miejskie prowadzone przez osoby najlepiej tego samego pochodzenia, co goście. Ponadto, umieszczano ostrzeżenia o niebezpieczeństwach czyhających na podróżników i pielgrzymów. Z opisów wynika, że niektóre miejsca zakwaterowania bywały nawiedzane przez przestępców, nierządnice i oszustów sprzedających starożytności oraz ich podróbki, czasem wręcz wulgarne imitacje. Rozwinął się w Rzymie także, nie zawsze uczciwy, handel przedmiotami kultu.

Pielgrzym, który w XII-XIII wieku trafił do Rzymu spotkał się z rozwiniętą dziedziną turystyki religijnej. W wielu miejscach mógł natrafić na ślady związane ze św. Piotrem i św. Pawłem. We wspomnianym traktacie Mirabilia Urbis Romae, przy okazji omawiania bramy przy Via Appia, wspomniane jest miejsce męczeńskiej śmierci Sykstusa II, a także lokalizacja, gdzie Dominus apparuit Petro et dixit ei: Domine quo vadis? Dziś wznosi się tam niewielka XVII-wieczna świątynia, ale wcześniej stała kaplica z IX stulecia.

1460284_625078387550945_1045900712_n

Rzym. Bazylika św.Pawła za Murami (fot. M. Piotrowski, P. Piotrowska)

 

Wybrane publikacje:
1. A. Musin, Z wiecznego Rzymu nad Bug — znaki pielgrzymie z Czermna (Czerwienia) / Aus dem ewigen Rom bis zum Bug: Die Pilgerzeichen aus Czermno (Červen’) / Da Roma città eterna al fiume Bug Occidentale: placchette di pellegrini da Czermno (Červen’)От Вечного Рима к течению Буга: паломнические реликвии из Чермно (Червеня), [w:] J. Bagińska, M. Piotrowski, M. Wołoszyn (red.), Czerwień – gród między Wschodem a Zachodem. Katalog wystawy / Červen` – eine Burg zwischen Ost und West. Ausstellungskatalog / Červen` – un castrum tra Oriente e Occidente. Catalogo della mostra / Червень – град між Сходом і Заходом. Каталог виставки, Tomaszów Lubelski–Leipzig–Lublin-Rzeszów 2012, s. 243-255.
2. G. Pasternak, Najstarsza redakcja “Mirabilia Urbis Romae” a odnowienie senatu na Kapitolu w 1143-1144 roku. Traktat o charakterze republikańskim czy wyłącznie literackim?, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego”, MCCCXVIII, Prace Historyczne, z. 138, Kraków 2011, s. 65-82.
3. M. Piotrowski, M. WołoszynCzermno/Cherven – archaeological investigation of an Early Rus’ medieval town in Eastern Poland in 2010-2011. A preliminary report, [w:] M. Salamon, M. Wołoszyn, A. Musin, P. Špehar, M. Hardt, M.P. Kruk, A. Sulikowska-Gąska (ed.), Rome, Constantinople and Newly-Converted Europe: Archaeological and Historical Evidence, U ŹRÓDEŁ EUROPY ŚRODKOWOWSCHODNIEJ / FRÜHZEIT OSTMITTELEUROPAS 1″, Kraków-Leipzig-Rzeszów-Warszawa 2012, vol. II, s. 335-365.
 4. F. Sisinni, In viaggio: pellegrinaggi e giubilei del popolo di Dio, Roma 1998.
Posted in WYKŁADY | Tagged , , , , , , , , , , | Leave a comment

Nieinwazyjne badania archeologiczne w Wożuczynie na Lubelszczyźnie w 2013 roku

Marcin PiotrowskiBarbara Typek

W listopadzie 2013 roku zespół ArchaeoFuture wraz z członkami Stowarzyszenia Miłośników Wożuczyna i Okolic dokonał niezwykłego odkrycia. W porozumieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Lublinie (Delegatura w Zamościu) na terenie założenia zamkowo-pałacowego w Wożuczynie przeprowadzone zostały niewielkie, rozpoznawcze badania magnetyczne na powierzchni 16 arów. Prospekcja objęła miejsce, w którym należałoby lokalizować nieistniejącą już dziś kaplicę zamkową.

Sierpiński4

Jedynym źródłem ikonograficznym, które pozwala powiedzieć cokolwiek o usytuowaniu i wyglądzie kaplicy jest rysunek Seweryna Zenona Sierpińskiego (1815-1843) zamieszczony w książce „Obraz miasta Lublina” z 1839 roku (w 1843 wydano poszerzoną wersję książki: „Historyczny obraz miasta Lublin”). Przedstawia on wzgórze, a na nim pałac z elementami dawnego zamku oraz park i ogród. Z lewej strony znajduje się kaplica wychodząca poza mur okalający, wystając spoza stojącej przed nią bastei południowo-zachodniej. Trudno dziś orzec, czy autor wiernie odwzorował kształt budowli, czy może uformowała ją wiedza i wyobraźnia autora, wiemy bowiem, że Sierpiński niejednokrotnie bywał w Wożuczynie i korzystał z obszernej biblioteki pałacowej. W każdym razie, wygląd kaplicy zdradza pewne cechy typowe dla Lubelskiego Renesansu. Nie przez przypadek prace związane z jej odnalezieniem zostały zaplanowane na rok 2013 – Rok Renesansu Lubelskiego. Domniemane miejsce lokalizacji nieistniejącej już kaplicy zamkowej zostało zaznaczone przerywaną linią na planie sporządzonym przez D. Fijałkowskiego, M. Kseniaka, A. Marczak w artykule: „Historia i stosunki dendrologiczne parku w Wożuczynie” („Rocznik Sekcji Dendrologicznej Polskiego Towarzystwa Botanicznego”, XXXII, 1979, s. 153-157). Wstępne badania magnetyczne przeprowadzone w listopadzie 2013 roku. potwierdziły istnienie w tym rejonie prostokątnego budynku o wymiarach 20 x 11 m, który można wiązać z poszukiwaną kaplicą, nieco przesuniętą i odchyloną względem propozycji wspomnianych autorów. Poza tym, uchwycono zarysy kolejnych zabudowań związanych zapewne z dawnym zamkiem. Pokazuje to bardzo wyraźnie, że metoda magnetyczna daje w tym przypadku bardzo konkretne i wiarygodne wyniki.

WOZUCZY6 WOZUCZY7

W pracach w parku brali udział archeolodzy, historycy, regionaliści i współpracownicy związani z ArchaeoFuture oraz Stowarzyszeniem Miłośników Wożuczyna i Okolic: Marcin Piotrowski, Patrycja Piotrowska, Andrzej Pasieczny, Barbara Typek, Sławomir Wiśniewski, Konrad Grochecki, Justyna Radomska i Zbigniew Grabiec.

Wybrane publikacje:
B. TypekWożuczyn, Wożuczyn 2013.
Posted in BADANIA | Tagged , , , , | Leave a comment